• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
English (United Kingdom)  
Home Strona Główna

Moje przygody z PBF

Zbudowany: Marzec 2003 
Typ: Eksperymentalny 3D
Rozpiętość skrzydeł: 61 cm
Waga: 1.1 kg
Silnik: Żarowy 6.5 cm

PBF to skrót od Pizza Box Flyer (latające pudełko od pizzy).  Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że był to pierwszy samolot zbudowany w technologii SPAD (skrót od Simple Plastic Airplane Design czyli konstrukcji prostego samolotu z plastiku).   Polecam zajrzeć na  witrynę SPAD to the Bone gdzie można znaleźć wiele informacji o konstrukcjach samolotów wykonanych w technologii SPAD łącznie z darmowymi planami oraz działem z poradami i wskazówkami.  

Wracając do mojej "Pizzy".  Pierwszy raz "oszalałem" na punkcie PBF tuż przed świętami Bożego Narodzenia w roku 2002, gdy w Internecie natknąłem się na  witrynie Dave McD's.   Musiałem zbudować PBF i już.  Nawet nie wiedziałem skąd i jak zdobyć kawałek coroplastu potrzebnego do budowy.  Dopytując się wśród kolegów udało mi się zdobyć kawałki coroplastowej tablicy z naklejonymi jakimiś planszami marketingowymi.  Największy kawałek jaki udało mi się zdobyć miał wymiary 56 cm na 66 cm.  Z tej tablicy wyciąłem moją pierwszą PBF 56 cm na 56 cm.   Do napędu zastosowałem silnik Webra 32, którego przepustnicą sterowało serwo Hitec HS-81.  Trzy standardowe serwa Hitec poruszały sterami.  5-kanałowy odbiornik Hitec dopełniał całość instalacji radiowej.   

Pierwszy lot był koszmarny.  Źle ustawiłem środek ciężkości a dodatkowo model był mały i ciężki.  Ale w "złotych rękach" naszych najlepszych w klubie pilotów Dave Sullivan i Chuck Roundy model ten nawet latał.  Ponieważ model nie miał podwozia, do startu musiał być wypuszczany z ręki a lądowanie odbywało się w trawie. 

Po pierwszych lotach kiedy dodałem podwozie oraz przesunąłem środek ciężkości do przodu to i ja byłem w stanie pilotować ten model.  Samolot z płaskim profilem skrzydła lubi latać na dużych kątach natarcia i jak tylko to zrozumiałem wtedy latanie PBF stało się bajecznie łatwe.  To był super model do zabawy.  Gdy po jakimś nieudanym wyczynie model uderzał w ziemie to jedyne zniszczenia po takim "krecie" było złamane śmigło - wymieniałem śmigło na nowe i znów jazda w powietrze.  Aż do pewnego razu, gdy samolot przygramolił pionowo silnikiem w asfalt pasa startowego.  Ku mojej rozpaczy połamały się oba łożyska w moim ulubionym silniku Webra 32.

Wtedy postanowiłem, że czas zbudować nowa "Pizzę".  Do napędu nowej PBF o wymiarach 66 cm na 66 cm zastosowałem stary silnik COMO 40.  Niestety nie zachowało się żadne zdjęcie tego modelu.  Mimo większych wymiarów model był zbyt ciężki (sam silnik COMO 40 ważył niecałe pół kilograma).  Gdy po kolejnej kraksie złamało się łoże silnika postanowiłem zbudować jeszcze większy model.

Znalazłem sklep, gdzie mogłem kupić płyty coroplastowe o standardowych wymiarach 4x8 (1.2m x 2.4m) w prawie dowolnych kolorach.  Ten model miał być pomalowany, więc wybrałem białą plytę.  Chciałem też aby ta PBF była niezniszczalna dlatego wszystkie elementy drewniane zastąpiłem kształtkami z duralu.  Dla usztywnienia skrzydła wstawiłem dwie rurki węglowe przy krawędzi natarcia oraz jedną rurkę węglową przy krawędzi spływu.  Samolot ten nazwałem "Extra Topping Pizza" (pizza z ekstra dodatkami) ponieważ pomalowana była tak, ze od góry i od dołu z daleka wyglądała jak samolot Extra 300.   Całkowita waga tej PBF wynosiła niecałe 1.6 kg i mając rozmiar skrzydła 76cm na 76cm latała naprawdę bardzo dobrze.  No i była w 100 procentach "kreto-odporna" 

Rok 2003 w klubie Mather Aerospace Modelers został ogłoszony rokiem PBF. Model ten zrobił furorę.   Prawie każdy członek klubu miał przynajmniej jedną PBF.  Doskonała zwrotność i manewrowość, łatwość w pilotażu a jednocześnie odporność na "wypadki lotnicze" skłaniała nas do wymyślania wciąż nowych trików i zabaw.  Organizowaliśmy w klubie specjalne zawody i konkursy dla tego modelu.  Jednym z nich było lądowanie w celu, gdzie celem był plastikowy stół piknikowy ustawiony na środku pasa startowego.  Tylko PBF mogła wytrzymać eksperyment nieudanego lądowania w celu.  Oczywiście nie mogliśmy sobie odpuścić walk powietrznych z tasiemkami.  A gdy tasiemki stały się krótkie to walki przeradzały się w "full contact".  To były piękne czasy dla PBF.